Myślałaś, że w Twojej głowie powstał już każdy możliwy obraz po tym, jak śniła Ci się Iv w BIAŁEJ SUKIENCE Z FIRANKI. Ten sen na długie lata przejdzie do kategorii niezapomnianych.
Ostatnio jednak Twoja głowa wytwarza kolejne, wcale nie gorsze obrazy.
Zamek Malbork, Iv, Luk i Visi. Biegacie po pokojach, ogólnie jakiś zamęt bo szykuje się pokaz mody. Yy. No ok. Pokoje jak we wczesnych latach 90tych, generalnie jak powyciągane z najróżniejszych domów. Siedzisz na krześle niedaleko okna, Visi maluje Ci oczy jasnozielonym cieniem (child`s wish YC pozdrawia). Orientujesz się, że masz być przemalowana za Avatara, jednak w wersji zielonobrokatowej. Domyślnie masz wyglądać jak Rainforest YC, to co masz na sobie przypomina zdecydowanie bardziej Vanilla Lime. W trakcie zaczynasz się orientować, że coś jest nie tak. Kończysz pospiesznie makijaż i przechodzisz pomiędzy kolejnymi pokojami, gdzie ktoś ciągle robi Ci zdjęcia. Niewiele do Ciebie dociera bo jesteś maksymalnie zajęta poszukiwaniem bordowych szpilek. Po dłuższej chwili wracasz do miejsca malowania i tym razem stery przejmuje Iv, która wreszcie doprowadza makijaż do odrobiny porządku. Dostajesz informację od Luk, że tracisz swoje miejsce ze względu na wzrost, jesteś stanowczo zbyt wysoka w szpilkach, zostaje Ci chodzenie na palcach, na stopach masz mieć narysowane atrapy butów.
Buntujesz się przeciwko temu, znajdujesz pierwsze wolne drzwi i uciekasz biegnąc wokół zamku. Po chwili orientujesz się, że nie jesteś w Malborku tylko w Budapeszcie (nie wiesz skąd to wiesz), jest ciepły wrześniowy dzień, gonisz się z dziewczynami za murami jakiegoś ogromnego parku na wyspie, mur ma w środku w sobie bulaje przez które ludzie są stale obserwowani. Chcąc uniknąć ryzyka, każdy bulaj unikasz pochylając się przechodząc obok niego. W pewnym momencie znajdujecie most i przebiegacie przez niego, zbiegając po schodach i uciekając znów w kierunku całego miejsca zamieszania obiecując sobie, że jako trzy jednakowe istoty (yyyyy, dziewczyny, PODOBNE?!:D) będziemy robiły zamieszanie podczas kręcenia ujęć. 



Jednak dzisiejszy sen przebił ostatni na głowę. Pamiętasz jego fragmenty, obudziłaś się zmęczona do granic wytrzymałości i obolała. W głowie zostały fragmenty, kiedy widziałaś kobietę w ciąży, gdzieś na pustkowi, na jakimś skrajnym zadupiu z końca świata. Po chwili to Ty sama byłaś w ciąży. Pamiętasz kopnięcia dziecka i jego ruchy. Pamiętasz początek porodu. Sen tak koszmarnie wyraźny w odczuciach, że bardziej nie można. Czułaś każdy cm rozwarcia. Na szczęście przed samiuteńkim urodzeniem się obudziłaś. Podczas porodu mówiłaś do Ar, że nie jesteś w stanie nigdzie jechać, że tam, gdzie jesteście i tak nikt Ci nie pomoże więc jedynie sama sobie możesz pomóc. 
Oby jak najmniej takich snów. Zmęczenie o 7 rano jak po 20h na nogach to nic przyjemnego. 
Name:

Komentarze: